Strona głównaAutostop(y)Bhagavad Gita
Spełnienie życia
Szept BogaKontakt
WYDAWNICTWO TAGORE
Sztuka Inspiracji
Myśli Ostatnie

Obudzić się w miłości wcale nie oznacza obudzić się w świecie słodyczy, tylko raczej w świecie heroicznych wysiłków, gdzie życie osiąga wieczność przez śmierć, a radość zyskuje wartość w cierpieniu. Miłość będąca najbardziej pozytywną afirmacją prawdy spełnia się za sprawą wszystkiego, co stawia nas w obliczu straty. Ubóstwo boi się najmniejszego wydatku, bogactwo zaś ma wielki gest. Miłość jest bogactwem duszy i dlatego objawia się z niebywałą odwagą i siłą. A ponieważ moc czerpie z siebie samej, nie musi prosić  o pochwały ani też nie podlega żadnej karze z zewnątrz.

Równowaga świata rzeczy, w którym żyjemy, zostaje zaburzona, kiedy traci on kontakt ze światem miłości. Wówczas własną duszą płacić musimy za rzeczy, które są niezwykle tanie. Dzieje się tak tylko wtedy, kiedy więzienne ściany przedmiotów grożą nam, iż same w sobie są ostateczne. To zaś wywołuje zapalczywe spory, zazdrość i przymus, walkę o przestrzeń i o możliwości, które są ograniczone. Pojawia się bolesna świadomość, iż jest to złe, i za wszelką cenę pragniemy dostosować się do wąskich granic okaleczonej prawdy. To jest przyczyną niepowodzeń. Wtedy pomóc nam może tylko ten, kto swoim życiem daje świadectwo, że mamy w sobie duszę, której domem jest królestwo miłości: rzeczy uwalniają się od tyranii nierealnej ceny, kiedy osiągamy duchową wolność.

 


Trudno uwolnić się z potrzasku nagromadzonych przedmiotów, gdyż siła grawitacji ciąży w stronę centrum ego. Siła miłości doskonałej działa w przeciwnym kierunku. Miłość uwalnia nas od ciężaru rzeczy, dlatego dni radości to dni wydatków. Nie lekkość ucisku świata zewnętrznego potrzebna jest nam, by się wyzwolić, lecz miłość mająca siłę dźwigać ciężar świata nie tylko z łatwością, ale i z radością.


Ciemność jest tym, co przesłania ludzką świadomość. Ukrywa wielką prawdę o jedności człowieka ze światem, rodząc wątpliwość i niezgodę. Błądzimy po omacku, potykając się o przedmioty, których chwytamy się mocno w przekonaniu, że  są wszystkim, co posiadamy. Kiedy pojawia się światło, rozluźniamy zaciśnięte na nich dłonie, gdyż widzimy, że przedmioty są tylko cząstkami wszystkiego, z czym jesteśmy związani. To jest wolność – wolność od wyodrębniania jaźni, od wyodrębniania rzeczy, które sprawia, że poczucie posiadania nabiera przerażającej siły. Nasz Bóg jest tą wolnością, bo On jest Światłem, w którym odnajdujemy prawdę będącą naszym doskonałym związkiem z całością.


Bierności, będącej dominującym stanem towarzyszącym życiu wewnątrz skorupy jajka, sekretnie przeczą zalążki rozwijających się skrzydeł. Podobnie w obecnym stanie ograniczenia, w którym większość życia jest bierna i polega na poddawaniu się okolicznościom, pragnienie wolności walczy w nas wbrew przeciwnościom, które zdają się nieprzezwyciężone. To para duchowych skrzydeł, których znaczenie kryje się w pełnej możliwości wzbijania się w powietrze. Gdyby nieśmiertelność oznaczała jedynie nieskończone trwanie samej skorupy, to musielibyśmy zgodzić się, że jakaś zła siła przeklęła na wieki skrzydła, uczyniła je ułomnymi i bezsilnymi. Ale zgodzić się z tym jednak nie umiemy. Człowiek zawsze mówił o uwolnieniu się od tego, co istnieje, od tego, co wydaje się ostateczne. Duch życia pragnie ciągłości, a duch nieśmiertelności dąży do wyzwolenia.


Życie nasienia owocu całkowicie różni się od życia rosnącego drzewa. Życie zamknięte hermetycznie w środowisku jaźni, skazane na ograniczone możliwości zmysłów, różni się od życia wyzwolonej duszy tak bardzo, że nie można go sobie wyobrazić, kiedy żyje się w uwięzi swojego „ja”. Dlatego pragnąc życia wiecznego, modlimy się o zachowanie swoich przyzwyczajeń i o komfort, zapominamy natomiast, że nieśmiertelność polega na nieustannym przekraczaniu granic zamkniętego w różne kształty życia w celu zrozumienia bezgranicznej prawdy istnienia. Ci, którzy myślą, że prawdziwy sens życia to przetrwanie jego określonych form, które są im bliskie, podobni są do skąpców, którzy nie rozumieją, że potęga pieniędzy polega jedynie na ich wydawaniu, na zamienianiu symbolu w prawdę.


Człowiek jako istota społeczna zmuszony jest przeznaczyć pewną część swojej energii na utrzymywanie stosunków towarzyskich. Jednak pole tych stosunków i aktywność unoszą się na powierzchni życia. Fale instynktu stadnego nie są tym samym, co głębokie prądy ludzkiej miłości; osoby o silnym instynkcie społecznym nie zawsze kochają ludzi.                            Rozrzutnikom często brak prawdziwej hojności. Zazwyczaj nie umieją dawać, potrafią jedynie trwonić. Osoby towarzyskie zachowują się podobnie - trwonią siebie, ale nie dzielą się sobą. Ta nierozważna rozrzutność wywołuje pustkę, którą wypełniają niepotrzebnymi zajęciami, których jedynym celem jest zabicie czasu.


Kiedy wydaje się nam, że przywłaszczyliśmy sobie Boga, bo należymy do jakiejś określonej sekty, odczuwamy absolutny komfort, że nie jest On nam już potrzebny do niczego, prócz sporów z tymi, których koncepcja Absolutu jest odmienna w pewnych teoretycznych szczegółach.
Po tym, jak ustawimy już Boga w cieniu jakiegoś dogmatu, czujemy się władni zająć całą przestrzeń rzeczywistości świata, odzierając go z tajemnicy nieskończoności, przez co staje się banalny jak mebel. Taka bezgraniczna ordynarność możliwa jest tylko wtedy, gdy w zasadzie przekonani jesteśmy co do swojej wiary w Boga, ale w życiu Go ignorujemy.


Myśli poruszają się w naturalnym dla nich środowisku ludzkiego umysłu, niczym ptaki w powietrzu. To niebo umysłu jest nieustannie nękane prądami przeciwnych wiatrów, wątpliwościami i sprzecznościami, beztroską i dumą; zanieczyszcza je pył i spaliny rozpędzonego świata. Duchowym skrzydłom potrzebna jest naturalna prędkość, wdzięk doskonałego ruchu; ale kiedy ze wszystkich stron nieustannie atakują nas ryk i zgiełk, wymownie uświadamiając nasze ograniczenie, jakże trudno jest wzbić się ponad siebie, a to nieodzowny warunek zjednoczenia z Nieskończonym. Trzeba jednak tego dokonać i wstąpić na ową trudną ścieżkę prowadzącą ku najwyższemu spełnieniu życia. Wielcy nauczyciele zawsze osiągali ową absolutną samotność potrzebną duszy do spotkania z jej Bogiem, dążyli do niej przez ludzi i dla samych ludzi. Życie tych osób jest świadectwem nieograniczonej potęgi człowieka, a wiara, jaką dzięki nim zdobywamy, pozwala spełniać pragnienia w obliczu wszelkich przeciwności.

 





 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 
Strona głównaAutostop(y)Bhagavad GitaSpełnienie życiaSzept BogaKontakt